Po dwóch wybuchach w module B rozgorzał nowy pożar
Taką serię wybuchów i taki ogromny pożar musiało coś dodatkowo podsycać. Seria 20 zdjęć dokumentuje wczesne stadium pożaru. Ogień wystrzeliwał z przodu platformy, a jego płomienie były innego typu. Wytwarzają on wielkie smugi dymu, które są charakterystyczne dla ropy naftowej. W module B stały zbiorniki, które mogły pomieścić 55 ton ropy. Kolejny wybuch wstrząsnął platformą, a pod spodem rozpętało się piekło. Nowy pożar nie powstał w module B, gdzie paliła się ropa, a wybuchł niżej. Może to oznaczać jedno: płonąca ropa spływała na dół, podsycając odzień. Jest przekonanie, że przecieka ona w miejscu, w którym do pracy przygotowują się nurkowie. Płonąca ropa powinna spadać bezpośrednio do morza, zamiast tego, zatrzymuje się, wywołując pożar. Odkryto, że na kratkach, po których powinna spływać ropa, zostały umieszczone gumowe maty. By nie stawać bosą stopą na ostrych kratkach, umieścili je tam nurkowie. Gdyby nie ta gumowa mata, pożar można było opanować i w ten sposób zapobiec tragedii. Lecz rura szybko się ogrzewa, co osłabia metal. Wysoka temperatura, słaby metal, sprężony gaz - reakcja nieunikniona. W jednej chwili na powierzchnię wydostało się 15-30 ton gazu pod ciśnieniem i to spowodowało wielką kulę ognia o średnicy 150 m. Ogień rozlał się na cała platformę. W tym czasie sprężony gaz wydostawał się z rurociągu w ilości pól tony na sekundę. Uszkodzenie rurociągu zmienia cała sytuację. Środek platformy zaczął się topić. Z Piper Alfa, wychodzą jeszcze dwa rurociągi, których uszkodzenie jest kwestią czasu. W niedługim czasie i one wybuchną po kolei. Dwa miesiące po tragedii wydobyto część kwater mieszkalnych. Zostały tam znalezione zwłoki 82 osób. Do tragedii przyczyniła się też biurokracja. Odnaleziono, bowiem zezwolenie na konserwację pompy, ale zezwolenie na konserwację zaworu było przechowywane w zupełnie innym miejscu. Dlatego zamontowano pompę bez zaworu bezpieczeństwa.